Rozprawka ze słowami.

Słowa, które wypowiadamy, słyszymy lub o których myślimy mają wielką moc. Jest to oczywiste i ogólnie wiadome, ale nie zastanawiamy się nad tym konstruując swoje wypowiedzi lekko i automatycznie. Spróbuję, zatem temu zjawisku nieco szczegółowiej przyjrzeć się i przestudiować.

Słowa mają wielką moc sprawczą, czasami wypowiadając je, nie zdajemy sobie sprawy z ich znaczenia i siły. Słowa potrafią ranić, niszczyć i zabijać. Ich dwuznaczność i kontekst użycia powodują nieporozumienia, kłótnie, rozstania a nawet konflikty zbrojne i wojny. Siła rażenia wypowiedzianych słów może spowodować śmierć: samobójstwo, morderstwo. Nieprzyjemne słowa, które usłyszeliśmy pod naszym adresem mogą wywołać depresję, powodować stres, bezsenność, kłopoty z koncentracją i wiele innych zburzeń psycho-fizycznych. Czy wypowiadając jakieś słowa analizujemy dogłębnie sens i wydźwięk wypowiedzi? Nie. Słowa wypadają z nas automatycznie, powiedziałabym, że można  porównać je do odruchów bezwarunkowych. Ileż jest słów, które wywołują w nas lęk, obawę, zniecierpliwienie, złość. Są też słowa, dzięki którym możemy zmienić siebie i otoczenie; dzięki, którym możemy pobudzić innych do działania, przeciwdziałania lub po prostu reakcji. Są też słowa wzbudzające litość, współczucie, zazdrość i zawiść. Na takie słowa reagujemy chyba najszybciej oraz instynktownie. A słowa miłości, przyjaźni, poparcia, gratulacji i uznania dodają nam skrzydeł oraz pomagają pokonywać przeciwności losu. Są słowa na które czekamy. Te, potrafią dokuczliwie zaleźć nam za skórę. Najgorszym uczuciem, z którym sobie nie radzimy, to niepewność, bezradność, zawieszenie w czasie. Słowa na które czekamy drapią i swędzą nasze ego. Wiercą dziurę w brzuchu i nie dają wytchnienia. Natomiast słowa wybaczenia, przeprosin, ukorzenia się, czy poddaństwa niosą olbrzymi ładunek emocjonalny i czynią, że czujemy się lepiej, bądź wręcz odsłaniają nas i powalają na kolana, ale to od nas zależy czy je wypowiemy i jaki wpływ będą miały na odbiorcę. Te słowa nie przychodzą łatwo, niektórzy nigdy ich nie wypowiedzą i mają z nimi problem. Ci, którzy je wysłuchują odczuwają ulgę, a czasem wręcz skrępowanie bądź nadmiar egzaltacji i uniesienia. A’propos uniesienia, słowa rozkoszy, podniecenia, zadowolenia i radości przyspieszają nam tętno, oddech i wywołują uśmiech na twarzy. Dają nam szczęście i odprężenie, sprawiają, że dzięki nim przypominamy sobie po co żyjemy i co sprawia nam przyjemność. Tyle w nas różnych uczuć i odczuć, tyle słów lekko wypowiadanych, wreszcie tyle słów, wypowiadanych z premedytacją, nerwach i  rozpaczy, słów bojaźni, wiary, nienawiści. Emocje, bez względu na to czy są pozytywne, czy pejoratywne, są złym doradcą przy doborze słów w wypowiedzi i niejednokrotnie odczyt wypowiedzi jest błędny. Jednym słowem, emocje wprowadzają nadawcę i odbiorcę wypowiedzi w błąd, przekaz przestaje być jednoznaczny i zrozumiały. Słowa pociechy, otuchy mogą pomóc w przetrwaniu ciężkich chwil w życiu. Są też słowa, które nas rozśmieszają, obrażają, denerwują i skazują, słowa grozy i głupoty, słowa krzywdzące i niesprawiedliwe. Nie wiem czy jestem w stanie wszystkie je wypisać, bo przecież sami tworzymy też nowe słowa i nadajemy im znaczenie. Mamy też słowa tajemnicze, niezrozumiałe, zapożyczone, poprawne i naganne. Mamy słowa przysięgi, słowa doniosłe, słowa hymnu. Mamy słowa prozy i wreszcie słowa wiersza. Ważymy słowa, liczymy się z czyimiś słowami, mamy słowa nieodwracalne, dobre i wulgarne, mądre i rzucane na wiatr, mamy też możliwość pustosłowia i obalenia słów. Wszelkich możliwości i kombinacji jest wiele… nie można nie wspomnieć o słowach czarodziejskich, magicznych, słowach kluczach, dających świadectwo, małostkowych, górnolotnych, serdecznych, ckliwych, brutalnych i wreszcie nowych, nieznanych i niezrozumiałych. Właściwie nie sposób wymienić ich wszystkich, bo słów, które oddają nasze samopoczucie, mówią o nas samych, o naszych poglądach, marzeniach, smakach, kolorach, zapatrywaniach, poglądach, uczuciach, wiedzy i marzeniach jest ogrom, tyle ile w nas samych jest różnorodności i inności.. Rozprawić się z nimi wszystkimi nie sposób.

Warto się jednak zastanowić nad tym jak prezentujemy swoje słowa, jak je wypowiadamy, czy zastanawiamy się nad ich sensem, kontekstem, brzmieniem i starannością wypowiedzi. A przecież słowa to magia wypowiedzi. Dziś coraz częściej używamy skrótów myślowych, skrótów wyrazów, slangów, specjalistycznego języka zawodowego, zamienników i wtrąceń – niejednoznacznych i niezrozumiałych dla kogoś spoza naszej grupy np. zawodowej, wiekowej, etc. W związku z tym coraz częściej nie rozumiemy się wzajemnie. Nie możemy złapać wspólnego języka z naszymi dziećmi, rówieśnikami, czy z rodzicami. Dokąd zatem zmierzamy? A ogrom informacji, który nas otacza, jak go sortować, wybierać czy przekazywać?

W dobie mowy nienawiści i pogardy, słowa stają się ostre i niebezpieczne, zwłaszcza gdy trafiają na podatny i bezkrytyczny grunt. Mieliśmy ostatnio sporo dowodów na to. Ale warto pomyśleć ile dobrego wnoszą słowa miłości, otuchy, przyjaźni czy wsparcia. Dzięki takim słowom chce nam się rano wstać, zacząć działać, zmieniać otoczenie na lepsze, wreszcie zmieniać samych siebie. Bezinteresowny gest i uśmiech powodują, że wokół nas dzieją się cuda. Inaczej patrzymy na Świat, a co za tym idzie, innych używamy słów.  Drobna zmiana barwy wypowiedzi a wszystko wokół nabiera kształtów, kolorów i zapachów. Postrzegamy siebie inaczej, pewniej, mamy moc działania i chce nam się chcieć. Ale czyż nie o to w życiu właśnie chodzi?


Arte Mida
15.02.2019

Prawa autorskie zastrzeżone.