O mnie

Nazywam się Arte Mida. Nie jestem ani dojrzała, ani poważna. Lubię się śmiać i lubię ludzi. Jestem zbyt ufna i wierzę w dobro. Infantylna? Nie, raczej racjonalnie rozsądna. Umiem walczyć i nie poddaję się łatwo. Uczę się odpuszczać i nie stawiać na swoim. Umiem słuchać. Obserwuję i wyciągam wnioski.

Geneza bloga

Po przejściu na „drugą stronę lustra”, z „estki” w „siątkę”, nic się nie zmieniło, ale postawiłam na maksymę „TERAZ JA”.  Wprawdzie nie umiem być egoistką, ale staram się. Kto pomyśli o mnie jak nie ja sama i w taki sposób jaki potrzebuję czy wymagam. No i stało się. Zapisałam się na studia podyplomowe i zdałam je dosłownie śpiewająco. To była wspaniała przygoda, która okazała się moją karmą. Poznałam cudowne dziewczyny, artystki, mega pozytywne, mądre, piękne, no taki zastrzyk cudownie energetyzujących duszyczek. Trzymam sobie Je, jak asa w rękawie, a kiedy dochodzę do „ściany”, to wyciągam Je albo w całości, albo po kolei. To bardzo przyjemne uczucie. One nie głaszczą po główce, One dają porządnego kopa w dupę i leeeecisz…do przodu, ani się obejrzysz!  Za sprawą Tychże mój blog.

Odkrycie weny

Wierszotekścić zaczęłam jeszcze w szkole podstawowej, ale natchnieniem była młodzieńcza miłość, rozterki uczuciowe i tęsknota. Nie ma nic lepszego jak dać upust swoim uczuciom i wypłakać się we własnych tekstach lub też pomądrzyć nieco. Pisałam głównie dla siebie, do szuflady. Nigdy na nikogo nie pozowałam, ale nie da się ukryć, że wyrosłam na boskiej Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Łzy lałam przy Kochanowskim. I chyba tak to się zaczęło. Oczywiście były przerwy w pisaniu, ale przynajmniej raz w roku coś pisałam, choćby życzenia na imieniny czy urodziny. Niestety były też okresy zwątpienia, kiedy wściekła darłam stare teksty i nic po nich nie pozostało. Moje pisanie rosło ze mną i dojrzewało. Czy już dojrzało? Nie wiem. Nie chcę wiedzieć! Chcę się rozwijać, rozkwitać i zmieniać. Tak jak otaczający nas Świat. Jedno co wiem na pewno, to to, że  moje wewnętrzne dziecko siedzi we mnie mocno zakorzenione i cieszy, że ma jeszcze sporo pomysłów do realizacji i nieograniczoną fantazję. Jasne, zawsze jest coś na przeszkodzie. Mnie radość z pisania odbiera małorozciągliwy czas. Ale czy mnie się gdzieś spieszy? Zresztą, jak tak sobie pomyślę, to nie chcę dojrzewać. Mam jeszcze czas. Ten inny czas.

Jeżeli uda mi się kogoś rozbawić, zadumać albo wściec – nie ma za co.

Arte Mida